[VIDEO] PATRIOT24 INTERWENIUJE PILNE! Polscy rodzice Marta i Marcin Orłowscy zakuci w kajdany w Toruniu na polecenie Duńczyków! Czy dlatego, że przywieźli swoją córeczkę do Polski?
Po naszej interwencji w Parlamencie Europejskim w Strasburgu oraz zapowiedzianej debaty na temat m.in. dramatu państwa Orłowskich 15 stycznia w Brukseli w Komisji Petycji Unii Europejskiej, duńskie urzędy zmieniły 12 grudnia 2023 r. swoją decyzję niekorzystną dla państwa Orłowskich na korzystną dla nich. Tymczasem brutalnie domagają się więzienia dla tych kochających swoje dzieci rodziców!
Oto treść maila, którego wystosowaliśmy dziś do Prezesa Sądu Okręgowego w Toruniu:
Do: Prokurator Okręgowy
w Toruniu Artur Krause
Szanowny Panie Prokuratorze Okręgowy
Nawiązując do dzisiejszej rozmowy z Pana Rzecznikiem Prasowym oraz do serii naszych reportaży dostępnych pod linkiem
niniejszym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Na jakiej podstawie w dniu wczorajszym zostali zatrzymani Marta i Marcin Orłowscy przez funkcjonariuszy policji Toruń Podgórz?
2. Czy Prokurator Okręgowy wie że po naszej interwencji w Strasburgu oraz zapowiedzianej debaty na temat państwa Orłowskich 15 stycznia w Brukseli w Komisji Petycji Unii Europejskiej duńskie urzędy zmieniły 12 grudnia 2023 r. swoją decyzję niekorzystne dla państwa Orłowskich na korzystną dla państwa Orłowskich? (pierwszą stronę dołączam poniżej, całością dysponuję i jestem gotowy dostarczyć ten dokument prokuraturze i sądowi w Polsce)
3. Czy Prokurator Okręgowy zweryfikuje szczegółowo merytoryczną zawartość Europejskiego Nakazu Aresztowania najprawdopodobniej wydanego przez Duńczyków na tych polskich rodziców, którzy przywieźli do Polski swoją córeczkę i zarejestrowali ją w porozumieniu z policją i urzędami w Polsce?
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.